Ukraina uderza w Polskę, a MSZ "kładzie uszy po sobie". "To jest wstyd"
Podczas obchodów Dnia Konstytucji Ukrainy w niedzielę Wołodymyr Zełenski powiedział, że "nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować".
"Panteon Narodowy" Ukrainy. Rada Najwyższa uchwaliła ustawę
Prezydent Ukrainy przekazał, że wniósł do parlamentu projekt ustawy o ukraińskim Panteonie Narodowym.
– Nazwiska wszystkich bohaterów, którzy w różnych epokach i stuleciach walczyli o Ukrainę oraz inspirowali Ukrainę, zostaną zebrane i na zawsze zapisane w naszej historii – wielką literą, z najwyższym szacunkiem i należytą troską ze strony naszego państwa, Ukrainy, które szanuje samo siebie, ceni swoich obywateli i chroni to, co do niego należy. Nasze prawo do bycia Ukraińcami. To jest bardzo ważne – dodał.
W środę Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła ustawę o Panteonie Narodowym.
Oburzająca decyzja Zełenskiego. Na jej skutek stracił Order Orła Białego
Wcześniej – pod koniec maja – Wołodymyr Zełenski nadał imię "Bohaterów UPA" jednostce wojskowej. Na skutek tej decyzji prezydent Karol Nawrocki pozbawił go Orderu Orła Białego – najwyższego polskiego odznaczenia państwowego, które w kwietniu 2023 roku nadał prezydentowi Ukrainy ówczesny prezydent Karol Nawrocki.
Jabłoński pyta, co zrobił w tej sprawie rząd
Paweł Jabłoński, były wiceszef MSZ, poseł PiS, pytany przez DoRzeczy.pl czy ostatnie decyzje Wołodymyra Zełenskiego są wymierzone w Polskę, czy są podejmowane na użytek wewnętrzny polityki ukraińskiej, odpowiedział, że obie odpowiedzi są poprawne.
– To jest wymierzone w Polskę i to najprawdopodobniej na użytek wewnętrzny. Natomiast to nie powoduje, że my powinniśmy machać na to ręką, bo to jest działanie o charakterze nieprzyjaznym, używając języka stosunków międzynarodowych. Jak się jest celem działań nieprzyjaznych, to stosuje się retorsję, czyli odpowiednie działania lustrzane – wyjaśnił.
Zauważył, że po stronie Polski na razie retorsją była decyzja pana prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy.
– Nawet rozumiem, że ktoś może mówić, iż uważa, że to jest niewłaściwe, za mocne albo, że za słabe. Tylko pytanie do rządu, który ma wszystkie narzędzia dyplomatyczne – co się wydarzyło przez te ostatnie tygodnie? Rząd nie zrobił nic, nie wykonał żadnego kroku, poza jakimiś absurdalnymi wypowiedziami. To jest bardzo słabe – mówił.
Zauważył, że Radosław Sikorski, wicepremier i szef MSZ mówi o tym, że trzeba nazwać lotnisko w Jasionce im. Ofiar UPA, ale lotnisko ma już nazwę im. Rodziny Ulmów.
– Ja jestem jak najbardziej za tym, żebyśmy upamiętniali ofiary UPA, ale nie zabierajmy rodzinie Ulmów tego patronatu, bo to jest absurd – dodał.
Tusk przyznał, że "dyplomacja nie przyniosła żadnych efektów"
Na uwagę, że sam premier Donald Tusk przyznał 8 czerwca, że "dyplomacja nie przyniosła żadnych efektów", Paweł Jabłoński stwierdził, że to "najlepsza samokrytyka i najlepsze podsumowanie tego rządu przez ich własnego premiera".
– Nie działa polska dyplomacja, ponieważ nie zajmuje się realizowaniem interesu polskiego, tylko dbaniem o to, żeby ktoś sobie o nas źle nie pomyślał, zwłaszcza w stolicach na zachód od nas – mówię o Brukseli, o Berlinie, o Paryżu – zaznaczył.
"MSZ kładzie uszy po sobie". Sadowy wjechał do Polski
Paweł Jabłoński przypomniał mera Lwowa Andrija Sadowego, który – jak mówił – jest znany „z bardzo licznych antypolskich, probanderowskich wypowiedzi”.
– Mer Lwowa nie tylko przyjechał do Polski, nie tylko nie został uznany za persona non grata jego skandalicznych wypowiedziach o prezydencie Nawrockim, ale wręcz sobie jeszcze urządził w Polsce wydarzenie, na którym podpisał umowy nie z polskimi firmami, tylko z zagranicznymi. Andrij Sadowy sekuje polską firmę we Lwowie. I co robi polski MSZ? Rzecznik MSZ pisze, że to mu się nie podoba, na co pan Sadowy arogancko jeszcze mu odpowiada, że powinien siedzieć cicho. Nasz MSZ kładzie uszy po sobie i nic nie robi. To jest wstyd. To jest okazywanie słabości. To wygląda bardzo źle – stwierdził poseł PiS.
"Zełenski wie, że będzie mieć duże problemy, kiedy dojdzie do wyborów prezydenckich"
Były wiceszef MSZ dopytywany, dlaczego Ukraina podejmuje kroki wymierzone w Polskę, ocenił, że Zełenski ma w tym cel wewnętrzny.
– Głównie taki, że on dostrzegł, że jest pewien elektorat antypolski na Ukrainie. Niestety on rośnie w ostatnim czasie. To elektorat zagospodarowany przez obóz byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenki – mówił.
Zdaniem Pawła Jabłońskiego "Zełenski wie, że będzie miał duże problemy, kiedy dojdzie do wyborów prezydenckich".
– Nie wiemy, kiedy to się wydarzy, ale za jakiś czas wybory prezydenckie na Ukrainie się odbędą. Zełenski będzie mieć mocnego kontrkandydata, być może Budanowa, być może jeszcze kilku innych. Więc postanowił sięgnąć po ten elektorat i prawdopodobnie taka jest przyczyna – ocenił.
Były wiceszef MSZ zwrócił uwagę, że Zełenski widzi również, że raczej nie wydarzy się żaden przełom w wojnie z Rosją.
– Ukraina wojny jakoś gwałtownie nie przegra, ale też jej gwałtownie natychmiast nie wygra. Więc uznał prawdopodobnie, że pójście na zwarcie z Polską i pokazanie części swojego elektoratu, że może przynajmniej retorycznie z kimś walczyć i być może retorycznie wygrać. Sądzę, że to jest coś, na czym mu zależy i to jedna z jego motywacji – stwierdził.